Recenzja kremu Tigi Bead Head After Party



Zachęcona pozytywnymi opiniami skusiłam się na krem do włosów Tigi After Party. Muszę przyznać, że kosmetyk jest bardzo wydajny i naprawdę warto w niego zainwestować. Jak się u mnie sprawdził? Czy potrafi zapanować nad puszącymi się włosami? Przedłużyć efekt prostych włosów lub ujarzmić odstające kosmyki? Zapraszam do recenzji.




Opakowanie:
Przykuwające wzrok, szalone, w ostrym odcieniu różu. Z pewnością będzie wyróżniać się na tle innych kosmetyków. Z drugiej strony produkt pasuje bardziej do nastolatki niż do dojrzałej kobiety. Wiele osób kojarzy je z wibratorem. Opakowanie zawiera 100 ml produktu w cenie ok. 60 zł (na allegro można znaleźć nieco taniej ok. 40-45 zł).




Działanie:
Zadaniem Tigi Bed Head After Party jest nie tylko wygładzanie włosów i nadawanie im niesamowitego połysku i jedwabistości, ale przede wszystkim maskowanie imprezowych zapachów oraz ujarzmianie odstających kosmyków. Muszę przyznać, że produkt naprawdę wygładza włosy - są śliskie i jedwabiste w dotyku. Dodatkową zaletą jest niesamowita wydajność - na całe włosy wystarcza niewielka ilość mleczka oraz wspaniały zapach, przypominający nieco Gucci Rush 2. Produkt Tigi Bed Head After Party należy nakładać na suche włosy. Zauważyłam, że przedłuża on również efekt prostych włosów po zastosowaniu prostownicy. Stosuję go przemiennie z innymi produktami, ponieważ stosowany regularnie nie daje już takiego efektu "wow".

Wadą produktu jest fakt, że nie działa on w żaden sposób pielęgnacyjnie na włosy, więc osoby spodziewające się faktycznego nawilżenia będą zawiedzione. Jednak producent nie obiecuje nam regeneracji, jedynie wygładzenie.


2 komentarze:

  1. niezły gadżet, a wyglądem faktycznie może się dwuznacznie kojarzyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. z żadnym pier**lonym wibratorem. nikt takiego czegoś nie używa, żenada..

    OdpowiedzUsuń