Testuję BB kremy - The history of Luxury BB

Od ponad roku używam podkładów mineralnych, które bardzo służą mojej cerze, ale trzeba dodatkowo stosować filtr przeciwsłoneczny, który jednym służy lepiej, innym gorzej. 
Postanowiłam wypróbować zachwalane kremy BB. Otrzymałam próbkę The history of Luxury. Krem ma "ciężką" konsystencję, kryje bardzo przyzwoicie, rozświetla, jednak dla mnie jego zapach jest okropny !! Składu nie podam, bo na opakowaniu same chińskie literki:P Teraz czekam na próbki Missha Perfect Cover, mam nadzieję, że lepiej się u mnie sprawdzi:)



Zalety: 
 - ładnie rozświetla twarz ( lubię taki efekt, ale innych może drażnić)
 - przyzwoite krycie
 - naturalny kolor, bardzo dobrze się wtapia
 - po zmyciu makijażu twarz wygląda ładniej
Wady:
- zamawiam na Ebay :(
- OKROPNY zapach
- może zapychać, ciężka konsystencja
- dla tłustych cer się nie nadaje, efekt rozświetlający może zabić:P

Zdjęcie robiłam w trybie makro, dlatego widać każdą niedoskonałość i moje pory wydają się jeszcze większe :P


 Moja ocena: 4+/6 Gdyby nie paskudny zapach tego kremu pewnie pokusiłabym się o pełnowymiarowe opakowanie, bo całkiem ładnie kryje, a ja też lubię bardzo efekt rozświetlający. Chociaż wydaję mi się, że troszkę mnie zapychał na nosie. Uważam, że warto ten kremik przetestować, może komuś nie będzie przeszkadzał zapach :)

1 komentarz: